Dlaczego nie wybieram dużych zabawek

Dlaczego nie wybieram dużych zabawek

Jestem zwolenniczką małych, skondensowanych w smaku, luksusowych deserów. Kocham najlepsze lody, podane na delikatnym jak puch podkładzie ciastkowym, posypane najlepszymi pistacjami i polane niewielką ilością pełnego smaku sosu. Mogę cieszyć się dosłownie 3 gryzami takiego deseru, pod warunkiem, że będzie najlepszej jakości. Czemu gadam o mikroluksusowych deserach, zapytacie…


Mam wrażenie, że to totalnie przekłada się na gadżety erotyczne.
Kiedy ludzie dostają w dłonie wielkie seksualium od razu zakładają, że pewnie kosztuje majątek i najpewniej całkiem słusznie powinien być drogi. Natomiast mały, nawet najbardziej luksusowy drobiażdżek staje się rozczarowaniem, jeśli jego cena nie jest żenująco niska.

Nie wiem naprawdę czemu tak jest, że ludzie nie ufają temu, że mały gadżet zasługuje na swoją cenę. Tylko dlatego, że jest mały, nie waży dużo i mieści się w kieszeni nie świadczy o tym, że jest gorszy. Oczywiście rozumiem, że do mniejszej zabawki potrzebna jest mniejsza ilość materiałów, czy może słabszy silnik (czasem!), ale jednak to nie od ilości materiałów zależy ich jakość. Czego oczywiście dowodem są bardzo tanie gadżety w rozmiarach dużych, które szybko oddaje się do reklamacji czy po prostu wyrzuca, bo przestają działać jak powinny.

Jednak nieduży luksusowy gadżet ma ogromne możliwości dawania nam przyjemności i radości przez długi czas, zwłaszcza jeśli jest markowy i stoi za nim świetny producent. Doświadczenie i troska o każdy detal wynika najczęściej z oczekiwań, jakie klienci mają wobec danej marki. Producent nie chce “dać ciała” i narazić swoją reputację proponując produkt pośledni. Dlatego w produkcję zaangażowane jest więcej osób, cały proces upewniania się, że wszystko będzie działać w porządku trwa dłużej, nie idzie się na skróty i używa najlepszych materiałów od pewnych dostawców, a koszt jest wyższy nawet o tak podstawowe rzeczy jak wysokie standardy zatrudnienia w zakładzie producenta. Wiem doskonale, że na rynku jest pełno takich sobie produktów wytwarzanych w bardzo niesprzyjających dla pracowników warunkach, przewożonych z ogromnym kosztem dla środowiska na drugą stronę kuli ziemskiej. Dlatego tym bardziej wolę wybrać takie, które wytwarzają minimalny ślad węglowy. Jestem czulsza dla swojego ciała i jestem trochę czulsza dla Ziemii.

Stronic Petite
Zestaw Fun Factory dla niej – All About Your Clit
Zestaw Fun Factory dla niej – All About Your Clit
Zestaw Fun Factory dla niej – All About Your Clit
Zestaw Fun Factory dla niej – All About Your Clit

Tak to wszystko pięknie brzmi i nawet górnolotnie. Ale małe akcesorium jest też po prostu cudownie wygodne. Leży sobie cichutko pod ręką i dosłownie czeka na chwilę, kiedy mam kaprys go użyć. Bo to dosłownie chwila. Stronic petite wspaniale robi to, co ma robić. Masuje wejście do pochwy (i to naprawdę dobrze, bo jest dość mały, by się leciutko ślizgać w przód i w tył), strefę G i łechtaczkę od wewnątrz. Do tego jest bezgłośny! Pozwala skupić mi się na przyjemności i przeżyć orgazm ot tak, od niechcenia.
Zaprawdę powiadam Wam, mały gadżet potrafi wiele, a mały pulsator jeszcze więcej.

W najnowszym zestawie mały pulsator połączony jest z zabawną łechtaczkową Volitą. Volita jest fikuśna i idealna do pieszczot łechtaczki na zewnątrz. Orgazmy, które daje Stronic Petite wzmacnia i przyspiesza. Warto sprawdzać jak intensywne może być szczytowanie bez wysiłku. Wystarczy Wam stronic petite i mała Volita.