Gest. Wilgotne usta i spojrzenie, jakby nie widziało. Raczej zerka, niż patrzy mi w oczy, zbyt zajęty opowiadaniem. To, co mówi jest dla niego ważne, a ja spijam słowa z jego ust, czując, że wsłuchuję się coraz mniej w treść, a coraz bardziej w tembr głosu, głaszczący niewidzialnie mój kark. Patrzę na usta, potem dłonie wędrujące po jego włosach. Nieduże, delikatne, prawie kobiece, gdyby nie kształt nadgarstków. Jest w nich jakaś nerwowość, taka wędrująca, rozbiegana. A może ja chcę to widzieć. Ciągle czegoś dotyka. Chcę, żeby dotykały mnie, tylko mnie, teraz…

 

Zastanawiam się, jak wyglądają na moim ciele… w moim ciele… jak czują… Nie mam jak tego zobaczyć, więc tylko sobie wyobrażam. Przypominam sobie ich biegłość i delikatność ruchu – na plecach, biodrach… sprytne i niewiarygodne, kiedy pieszczą łechtachczkę, kiedy pieprzy mnie palcami aż do ograzmu, który niezawodnie wtedy nadchodzi… Te dłonie to mój fetysz. Badający, delikatny, ale też rozkazujący i zdecydowany. Mocne i pewne ruchy, kiedy nakierowuje moje biodra wprost na swoją sztywną męskość.

 

 

 

Męskość… co za słowo. Archaizm, który aż prosi się by go użyć w takich chwilach. Penis. Teraz myślę tylko o tym. Zerkam niezauważalnie na okolice rozporka. Zastanawiam się, czy on już wie, gdzieś tam w głowie, podświadomie, o czym myślę… Jeśli tak, to mogę być pewna, że już jest podniecony, mimo, że przez jeansy nie zawsze to widać. Przypominam sobie, jak lubię moment, kiedy on rośnie i pulsuje mi w ustah. Kiedy nieco mocniej otulę go ustami i gardłem – czuję jak się rozpycha, jak dociska miękkie podniebienie… Ahhh….

 

Ucisk w podbrzuszu poprzedza miękkość wilgoci, która pojawia się gdzieś głęboko między moimi nogami. Na samą myśl o spojrzeniu, którym mnie częstuje, kiedy mam w ustach jego penis, na samą myśl o palcach, które sprawnie gładzą mi pośladki i wędrują do tyłu, żeby wśliznąć się w gorące, otulające przestrzenie mojej płonącej z pożądania cipki.

 

Oczy zachodzą mi mgłą, lekko się uśmiecham do wspomnień, które zlewają się z potencjalnymi scenariuszami najbliższych chwil – wiem, że nadchodzą nieuchronnie.

 

Dostrzega, że coś się dzieje. Przekręca głowę, lekko się uśmiecha i pyta czy w szystko w porządku. Coś odpowiadam, nie wiem co. Uśmiecham się i lekko wzdycham. Teraz i on się porusza. Unosi biodra i poprawia niezbity dowód na to, że i jego myśliw ułamku sekund pobiegły w tym samym kierunku, jakby tylko czekały na sygnał. Odpina pasek, a za chwilę idzie do łazienki obiecując szybki powrót… Zagłębiam palce we własne majtki i chwilę bawię się sobą, nie mogąc się doczekać jego ust, dłoni i reszty…

 

 

 

Caroline, 2014


Opowiadanie pochodzi z konkursu w serwisie Toyparty.pl, zostało tu umieszczone za zgodą Toyparty.pl

 


Ciekawy artykuł?
Zapisz się do newslettera i otrzymuj informacje o następnych!