Wiedziałem, że wróciła do miasta. Wyjechała do pracy, wiele lat temu. Pamiętam, że nie przywiązywałem do tego wagi, choć tamten seks był niezły i nieco żałowałem przerwania tego fizycznego romansu. Nie ta, to następna - myślałem. Jak się jest młodym, człowiek nie myśli zbyt długo na rozlanym mlekiem, wystarczy dobrze się rozproszyć, a mnie całkiem dobrze rozproszyły jej koleżanki z ekonomika, z którymi chodziła do klasy. Nie ma, jak dobre koleżanki. Tamte były łatwe i spolegliwe. To mi wystarczało.


Po latach pracy i skupienia energii na otworzeniu własnego warsztatu nie zastanawiałem się nad tym, czy czegoś żałuję lub też czy coś utraciłem. Aż do środy, kiedy dowiedziałem się, że wróciła, a potem do wczoraj, kiedy ją zobaczyłem. Przyjechała oddać samochód do warsztatu. Nie była olśniewająca jak modelka. Nigdy taka nie była. Ale miała wspaniałe cycki. W szkole nosiła się konserwatywnie, a teraz zobaczyłem ją w odsłonie o jakiej nigdy nie pomyślałem, że doczekam. Była seksowna, dojrzała, jak pyszne, dojrzałe jabłko do schrupania. Prosta beżowa spódnica do kolan, cieliste rajstopy siateczki, a do tego zastraszająco wysokie szpilki, też cieliste. Piersi przykrywał czarny sweterek. Przykrywał, ale nie zasłaniał - pięknie opinał się na tym, w co uwielbiałem się zanurzać.


- "Chcę zrobić przegląd. Polecali Cię w mieście, co nie ukrywam ucieszyło mnie. Świetnie mieć pretekst, żeby tu przyjechać i Cię zobaczyć w tak dobrej formie. Zmężniałeś." - głos miała ciepły i zachęcający - "Sam jesteś?"
- "Niestety, pracownicy wychodzą o 16:00"
- "Więc rzuć okiem na samochód, a ja przyjdę kwadrans po czwartej, będziesz miał dla mnie więcej czasu."
Nie wiem co myślałem. Może nie myślałem w ogóle. Chciałem jej od razu, jakby nigdy nie wyjechała. I wiedziałem, po co przychodzi.

Przyjechała. W tej samej spódnicy i sweterku. Pachniała wiatrem z całego dnia i perfumami, których najwyraźniej używała ciagle i niezmiennie od liceum.

-"Zamknij drzwi." Poprosiła zaraz po wejściu. Nie było sensu dyskutować.

Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Znalazłem się przy niej i krok po kroku przeprowadziłem ją do ściany, nie przestając całować. Oddychała głośno i wzdychała, cudowny był ten dźwięk! Odwróciła się i nadstawiła do całowania kark. Jedną ręką złapałem pierś, za którą tak tęskniłem jak się okazuje, drugą zsunąłem w dół.

Podciągnąłem spódnicę. Siateczki na nogach okazały się pończochami. Dłoń od razu powędrowała w pęknięcie pomiędzy nogami. Bardzo dokładnie wygolona cipka, pomimo jej szczupłości, jak zwykle była pulchna i miękka, nabrzmiała jak perłowy koralik łechtaczka wyraźnie wyczuwalna pod wargami sromowymi poddawała się dłoni, a ona oddychała coraz mocniej. Palec wśliznął się, bezbłędnie trafiając pomiędzy fałdy warg sromowych - rozkosznie falbaniastych i miękkich - uwielbiałem to - środek był już bardzo wilgodny i gorący.

Wsunąłem palec głębiej, a ona rozszerzyła nogi jeszcze bardziej i jęknęła. Kiedyś od razu bym ją przeleciał, teraz miałem ochotę lizać i jeść wszystkie te pulchnie gładkie skarby. Odwróciłem ją gwałtownie i przeniosłem na stół roboczy, z którego wszystko zgarnąłem na bok, z czego rzesza przedmiotów wylądowała na podłodze - jednak jakie to miało znaczenie. Schyliłem się pomiędzy jej nogi i zatopiłem język między wargi. Cudowny zapach i smak zmieszał się z rozkoszną konsystencją cipki, którą jadłem. Była miękka i tak zapraszająca, że z trudem powstrzymywałem się, żeby jej nie odgryźć. Lejący się z niej sok spływał mi po brodzie. Zlizywałem łapczywie, przesuwając palce wzdłuż pęknięcia. Wsunąłem palec w gorącą i obficie już mokrą głębię. Chciałem w niej być od razu.

Wstałem i szybko zsunąłem spodnie na tyle na ile musiałem - członek był boleśnie twardy i gotowy do ruchania. Ciężko opisać uczucie rozkoszy jakie zalało mnie, kiedy wsunąlem się w jej ciągle przytulną i ciasną cipkę, która błagała mnie o rżnięcie. Sweterek był już podniesiony, a cycki pięknie rozlewały się przed moimi oczami, jej dłonie wędrowały w kierunku łechtaczki, zabawiała się nią - byłem zauroczony, widać, że wie po co to ma - tym różniła się od wcześniejszej dziewczyny, jaką była. Jej świadomość mnie upajała.

Poruszała biodrami i zaciskała mięśnie na moim członku. Zacząłem działać gwałtownie - cipka otulała mnie ciasno i rozgrzewała już rozpalony wzwód. Orgazm nadszedł zaskakująco jednocześnie dla nas dwojga. Krzyczała, oddychała gwałtownie, czułem, jak pulsuje w środku, a kiedy z niej wychodziłem, z jej cipki szerokim strumieniem płynęła sperma i przezroczyste soki jej dziurki. Rzuciłem się do zlizywania, pomagając sobie palcami, rozmasowując wszystko to, co płonęło z rozkoszy. Za chwilę krzyczała po raz drugi i trzeci.


-"Masz wspaniale sprawne dłonie." powiedziała z uśmiechem odjeżdżając samochodem. Nie powiedziała, czy się jeszcze spotkamy.

 

Laura Brown,2015




Ciekawy artykuł?
Zapisz się do newslettera i otrzymuj informacje o następnych!