Do Polski trafiła wreszcie najgorętsza nowość Fun Factory - różdżka VIM.
Ten zdecydowanie najpotężniejszy wibrator, jaki mieliśmy w dłoniach to cudowne narzędzie, które po wzięciu w dłonie robi niesamowite wrażenie.
Pięknie zaprojektowana faktura gadżetu daje nam zmysłowe doznania już w pierwszej chwili kiedy dłoń dotyka zabawki. Włączenie tylko utwierdza nas w przekonaniu, że design i wygląd tutaj idealnie oddają doznania jakie będziemy przeżywać podczas używania tego seksualium.
Historia różdżki sięga daleko w przeszłość i nie da się ukryć, była wyboista. Różdżka to zdecydowanie symbol przyjemności
Początkowo wprowadzony na rynek jako ogólny masażer do rozluźniania obolałych mięśni, Magic Wand szybko zdobył kultowe grono fanów w latach 70. jako jeden z najlepszych wibratorów do stymulacji łechtaczki.
Choć popularność jako wibratora sprawiła, że japoński gigant elektroniki Hitachi zrezygnował ze swojej nazwy na jednym ze swoich najbardziej rozpoznawalnych produktów, sukces Magic Wanda byłby niemożliwy bez jego wcześniejszych korzeni w branży sprzętu gospodarstwa domowego.
Jego dyskretny wygląd jako przedmiot gospodarstwa domowego jest prawdopodobnie powodem większości jego wczesnego sukcesu wśród wtajemniczonych kobiet, a fakt, że nie był zbyt falliczny, uwolnił go od utrwalania przekonania, że kobiety potrzebują czegoś w rodzaju penisa, aby odczuwać przyjemność. Nie tylko było to łatwiejsze dla kobiet do kupienia (a co jeśli naprawdę chciały tylko złagodzić ból szyi?), ale rodzaj orgazmu, który zapewniał zabawka, był całkowicie skoncentrowany na przyjemności kobiety, a nie na "tak-jak-długo-trzymasz-to-tam-to-jest-trochę-dobre-dla-mnie-przypuszczam?" rodzaju penetracyjnego seksu, który niestety tak często jest normą, gdy kobiety uczą się o seksie od mężczyzn.

W dniu 20 maja 1968 roku Hitachi złożył wniosek o rejestrację znaku towarowego "Magic Wand". Dr. Carol Queen, seksolog i historyk w sklepie Good Vibrations, dodaje również, że przez długi czas zabawkę nazywano po prostu The Hitachi. Ironiczne, biorąc pod uwagę całe zamieszanie, które później nastąpiło, gdy Hitachi usunęło swoją nazwę w latach 2000.
Wczesne lata od końca lat 60. do połowy lat 70. to okres kilku wersji różdżki. Wczesne wersje Magic Wanda miały pikowany czarny walcowaty "tłuczek" - różną od kultowej miękkiejm główki, zwykle kojarzonej z Magic Wand - a także dostępne w jaskrawo różowym korpusie. Po zmianie na miększą główkę, masażer został również ponownie zapakowany jako "The Workout" w latach 70.

Jedną z najbardziej zasłużonych propagatorek różdżki była Betty Dodson. Edukatorka seksualna i artystka Dodson prowadziła swoje słynne warsztaty Bodysex w Nowym Jorku od lat 60. XX wieku. Warsztaty kierowane wyłącznie do kobiet skupiały się na nauczaniu ich, jak się masturbować. Betty była pionierką i orędowniczką stosowania wibratorów, od czasu gdy jej kochanek pod koniec lat 60. pokazał jak można używać elektrycznego wibratora, pierwotnie używanego do masażu skroni. Podczas gdy Dodson początkowo korzystała z wibratora marki Oster i Panabratora firmy Panasonic, w latach 70. rozpoczęła prowadzenie swoich warsztatów z wykorzystaniem Hitachi Magic Wand.
Dodson mówiła, że używała Magic Wanda, ponieważ wypróbowała kilka modeli i uznała go za najlepszy. Hitachi, ani dystrybutorzy gadżetu nigdy nie zapłacili Betty Dodson za rozpropagowanie różdżki jako wibratora, choć zdecydowanie powinni byli.

Betty Dodson
Edukatorka seksualna Dell Williams napisała w swojej książce wspomnieniowej, zatytułowanej "Rewolucja w Ogrodzie", o spotkaniu z Betty Dodson na obozie jogi w 1970 roku przypadkowo, gdy obie zostały przydzielone do jednej łóżkowej przestrzeni. Williams, nieśmiała kobieta w wieku 50 lat pracująca w reklamie, słyszała o warsztatach masturbacyjnych Dodson i czekała miesiące po tym spotkaniu, aby zdobyć odwagę i zapisać się na jeden z nich.
Według późniejszych relacji w 1973 roku Dell Williams rzekomo udała się do Macy's, aby kupić Magic Wand marki Hitachi po usłyszeniu o nim na jednym z warsztatów Betty Dodson. Sprzedawca w nieodpowiedni sposób zapytał ją, do czego zamierza użyć tego wibratora, a wynikające z tego obrzydliwe doświadczenie skłoniło Williams do założenia Eve's Garden, pierwszego głównego feministycznego sklepu z zabawkami erotycznymi, w 1974 roku. Początkowo Eve's Garden był firmą wysyłkową prowadzoną z mieszkania Williams w Nowym Jorku, jednak później otworzyła sklep w biurowcu w centrum Manhattanu, gdzie znajduje się do dziś.

W 1976 roku edukatorka seksualna Joani Blank publikuje swoje przewodniki o wibratorach pod bardzo zwięzłym tytułem: "Dobre Wibracje: Traktat o Użytkowaniu Maszyn w Beztroskim Poddawaniu Się Rozkoszom Erotycznym Wraz z Ważnymi Wskazówkami dotyczącymi Nabywania, Pielęgnacji i Wykorzystania Tych Maszyn oraz Wiele Więcej na Temat Sztuki i Nauki Wibrowania." I umieszcza na okładce książki Magic Wand marki Hitachi. To zdecydowanie umocowało ten gadżet w świecie zabawek dawających przyjemność kobietom.

Argumentem za tym, by właśnie ten gadżet pojawił się na okładce było prawdopodobnie to, że Magic Wand marki Hitachi było to, że wyglądał jak sprzęt AGD, a nie jak typowy, mocno falliczny gadżet erotyczny. Joani zdawała sobie wtedy sprawę z ograniczeń związanych z dystrybucją książki o erotycznym charakterze. Doceniłaby to, że mogła przedstawić wibrator, który uważała za świetny, a jej książka była mniej prawdopodobna do zaklasyfikowania jako problem w księgarni.
Rok później Joni Blank też otwiera sklep - pierwszy sklep Good Vibration w San Francisco, a Magic Wand jest flagowym produktem tego sklepu. W początkowych dniach działalności Good Vibrations Blank kupowała Magic Wand marki Hitachi hurtowo w dzielnicy Japantown w San Francisco po bardzo małej zniżce, a następnie odsprzedawała je w Good Vibrations po tej samej cenie, po jakiej były sprzedawane w Japantown, zarabiając jedynie 2 dolary na każdym wibratorze. Niezwykłe w tej historii jest to, że dla Joani, która uważała się za nietypową bizneswoman, nie chodziło o zarabianie dużej ilości pieniędzy, ale o to, aby wibratory były dostępne dla jak największej liczby osób po cenach, które mogły sobie pozwolić.
Przed 1992 rokiem Hitachi nigdy publicznie nie przyznał, że ich masażer jest tak popularny jako gadżet erotyczny. Jednak w 1992 roku, gdy Good Vibrations planowało przyjęcie świętujące 15 lat działalności, pracownicy Hitachi z ich siedziby w Atlancie dołożyli się, aby sfinansować czekoladowe formy w kształcie Magic Wanda na imprezę i zamówili 500 czekoladek od Good Vibrations na swoją doroczną konferencję sprzedażową. Wydaje się, że to jedyny zapis, w którym Hitachi potwierdza popularność Magic Wanda jako narzędzia do przyjemności, ale nieodpowiedniego dla miejsc publicznych.

Jednak gadżet i jego sława postępują. W latach 2000 wibrator pojawił się w Seksie w Wielkim Mieście. W odcinku "My Motherboard, Myself" czwartego sezonu, Samantha próbuje "odnaleźć" swoją zagubioną orgazmę przy pomocy Magic Wanda Hitachi. W kolejnym sezonie "Sex and the City" Samantha próbuje zwrócić wibrator do sklepu Sharper Image, ponieważ nie spełnił jej oczekiwań. Następuje pamiętna scena, w której Samantha wyjaśnia nieświadomemu sprzedawcy prawdziwy powód, dla którego kobiety kupują jego "masażery do szyi".
Niemal trzydzieści lat po żenującym doświadczeniu Dell Williams, Samantha Jones odsłania prawdę o eufemistycznie nazwanych "masażerach do ciała". Chociaż w tym odcinku nie pokazano konkretnie Magic Wanda Hitachi, ikoniczny kształt i historia związana z tym produktem jednoznacznie sugerują hołd dla Magic Wanda Hitachi. W tym samym odcinku Samantha decyduje się przekazać swój nowy wibrator w kształcie wanda synowi Mirandy, ponieważ ruchy wibratora w foteliku powstrzymują go przed płaczem.
W połowie 2012 roku dystrybutor Magic Wanda dostał informację z Japonii, że Hitachi nie będzie go już produkował - bo dotarło do nich jak jest ten gadżet sprzedawany w Stanach Zjednoczonych. Po wielu dyskusjach zgodzono się na utrzymanie produkcji ale zrezygnowano z nazwy Hitachi, żeby marka związana z AGD nie była łączona z akcesoriami erotycznymi.
Od tego czasu wibrator Wand na dobre przeniósł się właściwie w całości do świata zmysłowości. Co więcej, producenci od tego czasu całkowicie zmienili wygląd tego niezwykłego seksualium. Choć ogólna konstrukcja jest ta sama, materiały, kolorystyka i funkcje pozwalają na stworzenie naprawdę zmysłowych przedmiotów.
Jedno jednak pozostaje niezmienne. WAND w przekonaniu użytkowników powinien pozostać bardzo mocnym gadżetem, który najintensywniej ze wszystkich innych działa na łechtaczkę.
W 2023 roku, 55 lat po tym, jak Magic Wand został zarejestrowany, Fun Factory wszedł na rynek z prawdziwym dziełem sztuki. Warto go poznać i warto się z nim zaprzyjaźnić.
